„Festiwal Spadających Liści” – nawet najmniejsze zmiany potrafią odmienić życie
Ewa Mielczarek w „Festiwalu Spadających Liści” proponuje czytelnikom historię, która otula jak wełniany szal o chłodnym poranku. To książka, która idealnie wpisuje się w estetykę Wydawnictwa Ciepełkowego: pełna miękkości, czułości i subtelnych emocji. Jednocześnie nie brakuje jej literackiej dojrzałości – Mielczarek potrafi pisać lekko, ale trafia w miejsca, które w czytelniku zostają na długo.
Fabuła osadzona jest w niewielkim miasteczku, gdzie jesień nie jest tylko porą roku, lecz wydarzeniem, które nadaje rytm mieszkańcom i ich małym, codziennym rytuałom. Główną bohaterką jest Zofia – trzydziestokilkuletnia animatorka kultury, która po rozwodzie i wielu życiowych rozczarowaniach stara się zbudować córkom ciepły dom. Wkrótce na horyzoncie pojawiają się nowe wyzwania. Tak zawodowe, jak i w życiu osobistym.
„Festiwal Spadających Liści”. Książka o kobietach, które spełniają marzenia
Centralnym punktem powieści jest tytułowy Festiwal Spadających Liści – lokalne, kameralne święto celebrujące przemijanie i piękno natury, które Zofia ma zorganizować. Mielczarek tworzy wokół tego wydarzenia niezwykle sugestywny klimat: zapach pieczonych jabłek, ciepło lampionów, muzykę graną przez lokalnych pasjonatów. Zanim wydarzenie dojdzie do skutku, na Zofię i jej trzy przyjaciółki spadnie apogeum życiowych perypetii.
Autorka z dużą wrażliwością prowadzi czytelnika przez relacje: te rodzinne, skomplikowane i pełne niewypowiedzianych słów, oraz te nowe, delikatnie kiełkujące, szczególnie w wątku subtelnie rozwijającej się relacji Zofii z nowym kolegą z pracy. Ich znajomość nie jest typowym romansem – to raczej powolne uczenie się bliskości, rozmowa dwóch samotności, które zaczynają do siebie pasować.
„Festiwal Spadających Liści”. Dlaczego warto przeczytać?
Mielczarek operuje językiem miękkim, malarskim, a jednocześnie prostym. W opisach natury jest coś poetyckiego, ale nigdy przesłodzonego. W refleksjach – dużo prawdy, jednak bez moralizowania. Jej największą siłą jest umiejętność uchwycenia mikroemocji: drobnych niespełnień, cichych radości, wewnętrznego drżenia, które decyduje o tym, że człowiek zaczyna żyć trochę inaczej.
9/10



Opublikuj komentarz